RSS

Rynki, ryneczki i targowiska

W Hong Kongu jest ich cale mnostwo i mozna na nich kupic chyba wszystko – jedzenie, ubrania, ptaki, zwierzeta, rosliny, antyki, cuda techniki i elektroniki. Jest w czym wybierac. Jak na razie, to chyba moje dwa ulubione to rynek kwiatowy i ptasi. Oba znajduja sie na Kowloon, stacja MTR Prince Edward, wyjscie B1. Zeby uniknac nieporozumien i bynajmniej sie nie zgubic, rynek kwiatowy znajduje sie na ulicy Flower Market Road, a na jej koncu dochodzi sie do malego uroczego parku ptasiego. W tym parku wlasnie mozna podziwiac ptactwo we wszystkich rozmiarach i kolorach. Dumni wlasciciele “wyprowadzaja” na spacer swoje kanarki i papuzki w klatkach, czule do nich przemawiajac. Chetnie tez pozuja z nimi do zdjec. Jest tu tez kilkadziesiat stoisk oferujacych gadzety i pozywienie dla ptaszkow, same ptaszki rowniez, no i klatki. Szczerze mowiac niektore klatki byly tak zachwycajace jak siedzace w nich ptaki. Klatki sa przewaznie robione z wikliny lub drewna, przecudne. Mozna tez popatrzec jak sie takie klatki produkuje, bo jest tu kilka warsztatow tym sie zajmujacych. Zapraszam na spacer!

IMG_2102

Sklepik z miniaturkowymi roslinami

IMG_2139

Produkcja klatek

IMG_2148

Jeden z dumnych wlascicieli papugi.

IMG_2157

Produkcja klatek pod pilnym nadzorem.

IMG_2093 IMG_2106 IMG_2127 IMG_2134 IMG_2138 IMG_2144 IMG_2158

 
Leave a comment

Posted by on October 27, 2014 in Uncategorized

 

Wyspa Lantau, Klasztor Po Lin i Tian Tan (Wielki) Buddha

Jedne z miejsc na pewno wartych odwiedzenia (choc niesamowicie popularnych wsrod turystow), to Wielki Budda i buddyjski klasztor Po Lin na wyspie Lantau. Mozna sie tu dostac nowoczesna kolejka linowa Ngong Ping z Tung Chung (stacja MTR, wyjscie B). Przejazd sama kolejka to niesamowite wrazenia – podroz do wioski trwa niecale 30 minut, z widokami z wysoka na zatoke Wiktorii, lotnisko, i bujna roslinnosc wyspy Lantau. Po dotarciu do wioski Ngong Ping trzeba jeszcze sie przespacerowac jakies 10 minut zeby dojsc do Wielkiego Buddy i do klasztoru. Bramy klasztoru sa naprzeciwko schodow do Wielkiego Buddy, a na terenie klasztoru jest kilka sklepikow z pamiatkami i male restauracje serwujace wylacznie dania wegetarianskie. Podobno schodow do Wielkiego Buddy jest 268, sama nie liczylam, ale trzeba koniecznie wejsc i zobaczyc tego dobrodusznego kolosa z bliska. Mimo wszedobylskich turystow, milo sie tu spedzac czas, atmosfera jest wyciszona, spokojna i pelna optymizmu. Tian Tan Buddha czuwa!

IMG_1939

Schodki do Wielkiego Buddy.

IMG_1940

Jeden z widokow na wioske Ngong Ping z gory schodow.

IMG_1952

Mnich z klasztoru Po Lin.

IMG_1965

Klasztor Po Lin

IMG_1946 IMG_1964

 
1 Comment

Posted by on October 11, 2014 in Hong Kong

 

Tags: ,

Codzienne niespodzianki

Jest zwykly czwartek, wieczor po pracy. Wybieram sie do malej japonskiej restauracji. Zeby sobie skrocic droge, przechodze przez centrum handlowe Lee Gardens Two. Na parterze widze, ze otwarto nowy przepieknie wygladajacy sklep luksusowy, Ralph Lauren. Z zewnatrz wyglada on troche jak muzeum, z pieknymi gablotami z ciemnego drewna. “Ach, tylko zajrze do srodka”, zeby zobaczyc sklep. Jestem ubrana bynajmniej nie jak klientka butiku tego kalbiru – mam na sobie zwykla biala koszule i dzinsowa spodnice. Wchodze i ogladam. Po chwili podchodzi do mnie niesamowicie przystojny i doskonale ubrany sprzedawca i pyta czy mam ochote na koktajl. ??? “Ale za darmo?” Tak oczywisice, za darmo. Daje sie zaprowadzic do pieknego baru na pietrze, z wygodnymi skorzanymi kanapami, na scianach wisza grafiki – projekty ubran. Czerwony alert ponownie mi sie wlacza – ale na pewno za darmo ten koktajl? Tak, oczywiscie. Wybieram szampana, Bellini, potem mochito. Dostaje jeszcze dodatkowo przekaske orzechowo-midgalowa i wode. Uroczy pan sprzedawca opowiada mi o sklepie, o marce, o swojej pracy. Czuje sie potraktowana jak krolewna. Pan sprzedawca mowi, ze jego praca to sprawianie ludziom przyjemnosci. Wychodzac ide zobaczyc ile tu kosztuja ubrania, tak na wypadek gdyby kiedys mnie bylo stac. 15000 dolarow za sukienke.

IMG_2079

IMG_2082

IMG_2084

 
Leave a comment

Posted by on October 11, 2014 in Hong Kong

 

Pojedzmy tramwajem!

Tramwaje w Hong Kongu to moj ulubiony srodek transportu. Jezdza co prawda tylko na czesci wyspiarskiej miasta, czyli na Hong Kong Island, ale poniewaz tu wlasnie mieszkam, to w zupelnosci mi to wystarczy. Hong Kong to chyba jedyne miejsce na swiecie, gdzie tramwaje sa pietrowe. Dodaje im to niesamowitego uroku i sprawia, ze sa fantastyczna atrakcja. Siadam sobie na pieterku, wystawiam ramiona na slonce (albo i nie, kiedy jest zbyt goraco), jade i podziwiam. Wszystkie okna sa otwarte i wieje przyjemny wiaterek. Czesto mi sie zdarza z tramwaju zobaczyc cos – sklepik, rynek, uliczke – czego nie widac tak dobrze idac chodnikiem. Tak na przyklad odkrylam ksiegarnie anglojezyczna na Yee Wo Street, gdzie chodze regularnie od tamtej pory. Ksiegarnia jest dobrze oznaczona od pierwszego pietra, i dlatego nigdy jej nie zauwazylam idac ulica – na parterze nie widac, ze to ksiegarnia.  Mozna tez w tramwaju zawrzec znajomosci. Ludzie sa ciekawi cudzoziemcow, zwlaszcza starsze osoby, i czesto mnie zagaduja, albo chca dotknac moich wlosow. Na razie moja obecna znajomosc kantonskiego ogranicza sie do kiwania glowa i usmiechania sie do nich, ale sadac po ich reakcjach to w zupelnosci wystarczy. No i na dodatek przejazdzka tramwajem nie kosztuje prawie nic – 2.30 dolary, czyli okolo 20 eurocentow, czyli 90 polskich groszy, nie wazne skad dokad sie jedzie.

Aby uniknac nieprzyjemnych niespodzianek w postaci krzyku pasazerow lub tramwajarza, trzeba znac etykiete korzystania z tramwaju. Wsiada sie tylnymi drzwiami, wysiada przednimi. Po wejsciu (tylnymi drzwiami) nalezy przejsc albo na pieterko, albo do przodu tramwaju. Przemieszczanie sie pasazerow w tramwaju jest zawsze jednokierunkowe – w strone drzwi przednich, zeby moc wysiasc na odpowiednim przystanku. Na pieterku sa schody i z tylu i z przodu, wiec obowiazuje ta sama zasada – przemieszczamy sie od tylnych do przednich schodkow, i schodzimy do przedniego wyjscia. Placimy 2.30 HKD tuz przed opuszczeniem tramwaju – albo gotowka, albo karta Octupus, co kto ma.

IMG_1452 IMG_1456

 
1 Comment

Posted by on August 22, 2014 in Hong Kong

 

Tags:

Hong Kong – Jak sie tu znalazłam?

Jeszcze będąc w Europie, mój mąż dostał pracę w HK, następnie wizę uprawniająca go do pracy, a ja dostałam wizę razem z nim.Ważna uwaga i ostrzeżenie dla wszystkich potencjalnych kandydatów do pracy w HK – sama podpisana umowa o prace nie wystarczy żeby dostac wizę. Biuro Imigracyjne musi byc przekonane, że dana praca nie moze byc wykonywana przez kogos lokalnego. Tutaj leży najtrudniejsze zadanie dla sponsora wizy, czyli przyszłego pracodawcy. Musi on przygotowac częsc aplikacji o wizę ktora wyjasnia szczegółowo dlaczego to wlasnie ten kandydat a nie inny jest najlepszy na dane stanowisko. Wynagrodzenie tez musi byc na odpowiednim poziomie, musi ono zapewnic utrzymanie dla kandydata i wszystkich towarzyszacych mu/jej osob – żony i/lub dzieci. Zdarzaja się przypadki, ze osoby z podpisanymi umowami o pracę nie dostały wizy, ich aplikacja byla odrzucona, poniewaz Biuro Imigracyjne stwierdziło, ze dana praca moze byc wykonywana przez osobę juz mieszkajaca w Hong Kongu. Zdarza sie też, ze Biuro Imigracyjne uzna, ze kandydat ma za niskie wykształcenie. Tutaj poziom wykształcenia jest niesamowicie ważny, Hong Kong i w ogóle Azja ceni sobie dyplomy dobrych uczelni i chce przyjmowac kandydatow, ktorzy się przyczynią do rozwoju i ulepszania Hong Kongu. Tutejsze Biuro Imigracyjne wprost uwielbia kandydatow z dyplomem MBA. Ważna jest tez znajomosc języków obcych – im wiecej tym lepiej! Stąd tez fakt, ze sredni poziom inteligencji mieszkancow Hong Kongu (IQ 107) jest na pierwszym miejscu w porownaniu z resztą swiata – zaraz przed Koreą Poludniową i Japonią. Polska na przykład jest na miejscu 16, ze srednią 99, daleko przed USA – czyli całkiem niezle. Mówiąc w skrócie – najlepiej miec co najmniej magistra i mówic płynnie kilkoma jezykami,w tym absolutnie po angielsku. Znajomosc mandarynskiego czy kantonskiego nie jest konieczna, ani na etapie starania sie o wizę, ani pózniej, w zyciu codziennym.

Od momentu złożenia aplikacji w Biurze Imigracyjnym jej rozpatrywanie zajmuje do 6 tygodni i nie dluzej. Sponsor zostaje powiadmiony o przyznaniu wiz i musi je odebrac, a następnie przesłac do kandydata. Wizy muszą zostac wklejone do paszportu i zostaną aktywowane przez urzędnika imigracyjnego na lotnisku, przy wjezdzie do HK. Mając tą wizę w paszporcie nie trzeba wypełniac żadnych dodatkowych papierów na lotnisku. Mozna isc bezposrednio do bramki dla rezydentów Hong Kongu i tam pan oficer uaktywni naszą wizę.

Jesli chodzi o wszelkie formalne informacje i dokumenty aplikacyjne, oficjalna strona rzadu HK i Biura Imigracyjnego zawiera wszystko co należy wiedziec: http://www.immd.gov.hk/en/home.html

Wieza Biura Imigracyjnego, Wan Chai, Hong Kong. Wszystko sie odbywa na 8 pietrze.

Wieza Biura Imigracyjnego, Wan Chai, Hong Kong. Wszystko sie odbywa na 8 pietrze.

 
1 Comment

Posted by on August 13, 2014 in Hong Kong, Uncategorized

 

Pierwsze dni w Hong Kongu

A wiec dokonało sie, jestem tutaj, dotarłam, postawiłam walizki, mieszkam w HONG KONGU! Chyba jeszcze nie do konca to do mnie dotarło. Jeszcze 10 miesiecy temu ta mysl była jak marzenie scietej głowy – mieszkac w tym wspaniałym sercu Azji? Jak to? No i tak, dopiełam swego! To nie łut szczescia, nie moge powiedziec, ze mi sie „udało”, po prostu uparlam sie, popracowalam nad tym i marzenie udało sie zrealizowac. Krok po kroczku. Od pierwszej wizyty w Hong Kongu miałam pozytywne przeczucia. Czułam, ze tak, ze tu mi sie uda. Gdy w listopadzie ubiegłego roku stad odlatywałam, zrobiłam zdjecie na lotnisku, na ktore lubie teraz sobie spogladac. Czułam, ze tak bedzie:

IMG_0338

 
Leave a comment

Posted by on August 13, 2014 in Hong Kong

 
Image

Nowojorskie spotkania

Lecac po raz pierwszy do Nowego Jorku nie wiedzialam do konca czego sie spodziewac. Czy bedzie tak jak w piosence Franka Sinatry, czy odkryje miasto w ktorym nie ma rzeczy nie do zrobienia? Czy Nowojorczycy beda takich samych przerazajacych rozmiarow jak Amerykanie na centralnym zachodzie USA? I w koncu – czy nie spadnie mi na glowe samolot? Albo czy nie napadnie na mnie wariat z pistoletem? Myslalam stereotypami, przyznaje, ale nie bezpodstawnie. Wczesniejsze liczne pobyty na centralnym zachodzie Stanow Zjednoczonych pokazaly mi te nieciekawe oblicza Amerykanow: glupota, plytkosc, brak jakiejkolwiek ciekawosci swiata i cudzoziemcow, wieczna obsesja bronienia sie nie wiadomo przed czym, wszechobecne spluwy.

A tu – calkowita niespodzianka i zauroczenie Nowym Jorkiem. Miasto, ktore wrecz tryska dynamizmem i adrenalina. Przez tydzien nie mialam wcale ochoty spac, zeby tylko nie przegapic czegos fascynujacego. Odwiedzilam wszystkie sztandarowe miejsca turystyczne. Przegadalam wieczor z groznie wygladajacym funkcjonariuszem NYPD. Usmialam sie obserwujac reakcje klientow w barze Hooters na Manhattanie. Jadlam najpyszniejszego (jak na razie) w zyciu faszerowanego karczocha w Little Italy. Uskutecznilam krotki symboliczny jogging w Central Parku. Skakalam po gigantycznym pianinie w sklepie na 5 Alei – tym z filmu “BIG” z Tomem Hanksem. I wreszcie, calkiem przypadkowo, na West Broadway, stanelam twarza w twarz z bardzo znanym holllywoodzkim aktorem. Kto to byl – moze zgadniecie ze zdjecia!

P.S. Szczegolne gorace podziekowania dla rodzinki K (J, M, H) za przesympatyczna goscine!

PYCHA!!!!

PYCHA!!!!

Kto to jest, ten lysy pan? Podpowiedz - filmy sensacyjne, duzo akcji.

Kto to jest, ten lysy pan? Podpowiedz – filmy sensacyjne, duzo akcji.

 

Nasza klenerka z baru Hooters.
Nasza klenerka z baru Hooters.
The big piano! Swietna zabawa!

The big piano! Swietna zabawa!

Nowojorscy policjanci - z nimi nie ma zartow.

Nowojorscy policjanci – z nimi nie ma zartow.

Manhattan i Brooklym Bridge noca.

Manhattan i Brooklym Bridge noca.

 

 

 

 

 
Leave a comment

Posted by on June 30, 2013 in NYC

 

Tags: ,